Ten metal był hitem na złomach w 2025. Znamy perspektywy na kolejny rok

Miedź od kilku lat nie schodzi z radarów przemysłu i inwestorów, a jej notowania na światowych giełdach śledzą z rosnącym napięciem zarówno banki, jak i firmy zajmujące się recyklingiem. Ceny utrzymują się wysoko nie bez powodu: napędza je zielona transformacja, coraz bardziej napięta podaż i geopolityczne tarcia, które potrafią w jednej chwili zmienić układ sił. I właśnie dlatego w 2026 roku wraca pytanie, które może przesądzić o kolejnych miesiącach: czy obecne poziomy to nowa rzeczywistość, czy tylko cisza przed korektą? Stawka jest większa, niż się wydaje — od decyzji globalnych gigantów po to, ile realnie dostaną w Polsce lokalne skupy złomu i osoby sprzedające miedź.
- Dlaczego ceny miedzi rosną tak szybko?
- Prognozy cen miedzi na 2026 rok
- Jak LME wpływa na ceny miedzi w skupie
- Jak sprzedać złom miedzi w dobrym momencie
Dlaczego ceny miedzi rosną tak szybko?
Jednym z kluczowych czynników napędzających drożejącą miedź pozostaje światowa transformacja energetyczna. Rozbudowa odnawialnych źródeł energii – od farm wiatrowych, przez fotowoltaikę, po magazyny energii – oznacza lawinowo rosnące zapotrzebowanie na przewody, kable i elementy instalacji elektrycznych. Miedź, dzięki znakomitej przewodności, stała się materiałem pierwszego wyboru w nowej infrastrukturze energetycznej. Do tego dochodzą auta elektryczne, które potrzebują wyraźnie więcej miedzi niż samochody spalinowe, a szybkie tempo rozwoju elektromobilności dodatkowo podbija popyt.
Wysoki popyt zderza się jednak z ograniczeniami po stronie podaży. Najwięksi producenci, w tym Chile i Peru, mierzą się z wyzwaniami społecznymi i regulacyjnymi – od strajków, przez zaostrzenie norm środowiskowych, po rosnące koszty pracy. Coraz częściej problemem jest też spadająca zawartość metalu w rudzie, co przekłada się na droższe wydobycie i przerób. A ponieważ uruchomienie nowej kopalni potrafi zająć nawet kilkanaście lat, szybkie zwiększenie podaży w praktyce bywa bardzo trudne.
Duże znaczenie ma również poziom zapasów w magazynach giełdowych, m.in. na London Metal Exchange (LME). W ostatnich latach zdarzały się okresy relatywnie niskich stanów, przez co rynek stawał się bardziej podatny na nagłe skoki popytu. W takiej sytuacji nawet niewielkie problemy logistyczne czy przerwy w dostawach potrafią wywołać gwałtowne ruchy cen. Dodatkowym elementem jest aktywność funduszy inwestycyjnych, które często traktują miedź jako „barometr” globalnej koniunktury i lokują w niej kapitał, gdy rosną oczekiwania dotyczące wzrostu gospodarczego.
Nie da się też pominąć geopolityki. Dla wielu państw miedź stała się surowcem strategicznym, kluczowym dla transformacji energetycznej i rozwoju nowoczesnych technologii. Spory handlowe USA–Chiny, polityka celna czy działania Unii Europejskiej związane z zabezpieczaniem dostaw surowców krytycznych wpływają na decyzje zakupowe i inwestycyjne firm oraz rządów. W efekcie notowania miedzi coraz częściej odzwierciedlają nie tylko relację popytu i podaży, lecz także napięcia i interesy w globalnej rywalizacji gospodarczej.

Prognozy cen miedzi na 2026 rok
Prognozy instytucji finansowych na 2026 rok w dużej mierze opierają się na założeniu, że w kolejnych latach na rynku miedzi utrzyma się strukturalna luka między podażą a popytem. Banki inwestycyjne i organizacje międzynarodowe podkreślają, że jeśli tempo inwestycji w zieloną energetykę nie wyhamuje, zapotrzebowanie na metal może zacząć trwale przewyższać dostępne dostawy. W wariancie bazowym ceny powinny pozostać relatywnie wysokie, choć nie można wykluczyć przejściowych spadków wynikających z cyklu koniunkturalnego.
Wariant wzrostowy zakłada mocniejsze przyspieszenie globalnych inwestycji infrastrukturalnych, zwłaszcza w energetyce i elektromobilności. Jeżeli równocześnie nowe projekty górnicze będą się przesuwać w czasie, a poziom zapasów pozostanie niski, presja na dalszy wzrost cen może utrzymać się także w 2026 roku. W takim układzie miedź ma szansę pozostać w ścisłej czołówce metali przemysłowych pod względem wyceny.
Jednocześnie lista ryzyk pozostaje długa. Potencjalne spowolnienie w Chinach – największym odbiorcy miedzi na świecie – mogłoby zauważalnie ograniczyć popyt ze strony przemysłu. Silniejszy dolar amerykański, w którym wycenia się surowce, również bywa czynnikiem obniżającym notowania. Dodatkowo uruchomienie nowych mocy wydobywczych w Ameryce Południowej lub Afryce mogłoby zmniejszyć obecny niedobór i przełożyć się na większą stabilizację cen.
W praktyce coraz więcej sygnałów wskazuje na utrzymanie podwyższonej zmienności. Nawet jeśli średnioroczny poziom cen w 2026 roku pozostanie wysoki, inwestorzy i firmy muszą brać pod uwagę gwałtowne, krótkoterminowe wahania. Rynek miedzi coraz silniej reaguje na odczyty makroekonomiczne, decyzje banków centralnych oraz komunikaty dotyczące polityki przemysłowej największych gospodarek.
Jak LME wpływa na ceny miedzi w skupie
Notowania miedzi na LME są dla rynku czymś w rodzaju kompasu – także dla firm prowadzących skup złomu. Światowy trend buduje ogólne „tło” dla stawek: gdy na giełdach widać wzrosty, punkty skupu najczęściej aktualizują cenniki w górę, a przy spadkach zwykle je obniżają. To wciąż nie jest jednak mechanizm działający wprost 1:1.
O końcowej stawce w dużej mierze decydują lokalne marże i koszty prowadzenia działalności. Skupy muszą wkalkulować transport, magazynowanie, energię oraz późniejszą sprzedaż surowca do hut lub pośredników. Tam, gdzie działa wiele punktów skupu i konkurencja jest silna, ceny potrafią być wyższe, bo firmy rywalizują o dostawców. Z kolei w mniejszych miejscowościach, przy ograniczonej konkurencji, marża bywa większa, a stawki mogą odstawać w dół od tego, co sugerują globalne notowania.
Nie mniej ważna jest jakość złomu. Czysta miedź typu milbera osiąga zauważalnie lepsze ceny niż przewody w izolacji czy materiał zanieczyszczony innymi metalami. Każda domieszka obniża wartość, bo podnosi koszty sortowania i przerobu. Dlatego nawet przy wysokich cenach na giełdzie finalna wycena w skupie zależy przede wszystkim od czystości i stopnia segregacji dostarczonego surowca.
W 2026 roku, jeśli globalne ceny miedzi utrzymają się na podwyższonych poziomach, w skupach złomu można spodziewać się korzystniejszych stawek. Warto jednak pamiętać, że ostateczną cenę zawsze „ustawiają” realia lokalne – marża, koszty operacyjne, konkurencja oraz jakość materiału. Trend światowy wskazuje kierunek, ale nie jest gwarancją konkretnej kwoty w danym punkcie skupu.
Jak sprzedać złom miedzi w dobrym momencie
Osoby, które planują sprzedaż złomu miedzianego, powinny na bieżąco obserwować notowania na LME oraz to, co dzieje się w gospodarce. Już prosta analiza kierunku trendu – czy stawki idą w górę, czy w dół – pomaga wybrać moment, w którym sprzedaż będzie bardziej opłacalna. W czasie gwałtownych wzrostów warto jednak zachować czujność, bo rynek potrafi równie szybko „oddać” część wcześniejszych zwyżek.
Dobrą zasadą jest zestawienie ofert kilku skupów w okolicy. Rozbieżności w cenach często wynikają z różnych marż, bieżących potrzeb magazynowych albo umów zawartych z odbiorcami. Przy większej partii surowca zwykle da się też negocjować stawkę – szczególnie wtedy, gdy materiał jest starannie posegregowany, czysty i ma wysoką jakość.
Ogromne znaczenie ma przygotowanie złomu. Oddzielenie miedzi od innych metali, zdjęcie izolacji z przewodów czy podział na konkretne typy potrafią wyraźnie podnieść końcową wycenę. Gdy globalne ceny są wysokie, różnica między surowcem czystym a zanieczyszczonym staje się jeszcze bardziej widoczna. W praktyce o tym, ile realnie dostaniesz za kilogram miedzi w skupie, decyduje połączenie światowego trendu i lokalnych warunków w danym punkcie.