Te ślimaki mogą zagrażać nawet psom i kotom! W ostatnich latach opanowały nasze ogrody

Nagie ślimaki spędzają sen z powiek ogrodnikom. Zwykle pojawiały się w dużej liczbie, ale w tym sezonie ich plaga przybrała rozmiary, które trudno zignorować. Działkowcy, sadownicy i właściciele plantacji rozkładają ręce — od pierwszych wiosennych dni jest ich coraz więcej i nic nie wskazuje na to, by miały odpuścić. Owszem, potrafią w kilka nocy ogołocić grządki z upraw, ale to dopiero początek problemu. Jest jeszcze coś, co sprawia, że warto potraktować je znacznie poważniej.
- Plaga ślimaków nagich w Polsce
- Ślinik luzytański groźny dla psów i kotów
- Jak szybko pozbyć się ślimaków nagich
Plaga ślimaków nagich w Polsce
W ostatnich latach w wybranych częściach Polski da się zauważyć wyraźny przyrost liczby ślimaków nagich. Zdaniem specjalistów coraz częściej można mówić o „pladze”, bo mięczaków jest po prostu wyjątkowo dużo. Prof. Dariusz Ropek z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie w rozmowie z portalem lovekrokow.pl wskazywał, że na niektórych obszarach ich zagęszczenie może sięgać nawet kilkudziesięciu osobników na metr kwadratowy. Taka skala występowania szybko przeradza się w realny kłopot, szczególnie w rolnictwie — ślimaki potrafią doprowadzić nawet do całkowitego zniszczenia upraw.
Niepokój budzi też to, że ślimaki coraz śmielej pojawiają się na nowych terenach — i zjawisko to widać w różnych regionach kraju. Sprzyjają temu zarówno warunki pogodowe, jak i zmiany zachodzące w środowisku, co sprawia, że kontrolowanie populacji staje się coraz trudniejsze. Rolnicy coraz częściej mówią o dotkliwych stratach powodowanych przez te szkodniki, a dostępne metody ograniczania ich liczebności bywają mało skuteczne, gdy ślimaków jest aż tak dużo.
Ślinik luzytański groźny dla psów i kotów
Wśród wielu gatunków ślimaków nagich, czyli pomrowów, szczególnie ekspansywny i jednocześnie kłopotliwy jest ślinik luzytański, często nazywany też ślinikiem pospolitym. Same ślimaki nie atakują ludzi, jednak prof. Dariusz Ropek zwraca uwagę na inny problem: mogą przenosić patogeny oraz pasożyty, które stanowią realne ryzyko dla zwierząt domowych, zwłaszcza psów i kotów.
Ślinik luzytański nie ogranicza się do podjadania roślin — jako wszystkożerca zjada także obumarłe części roślin i resztki pochodzenia zwierzęcego. Co ważne, bywa również nosicielem pasożytów, które mogą zakażać inne zwierzęta, dlatego jego obecność w otoczeniu jest wyjątkowo niepożądana. Warto to mieć z tyłu głowy, bo wiele osób bagatelizuje ślady ślimaków w ogrodzie. Tymczasem dla domowych pupili mogą okazać się znacznie groźniejsze, niż wygląda to na pierwszy rzut oka.

Jak szybko pozbyć się ślimaków nagich
Gdy problem inwazji ślimaków nagich narasta, nie ma co zwlekać — potrzebne są konkretne kroki. W niewielkich ogrodach najprościej zacząć od sprawdzonych rozwiązań, takich jak preparaty na ślimaki. Zaliczają się do nich granulaty oraz różne płyny i opryski, którymi zabezpiecza się obrzeża rabat i grządek — tak, by ślimaki nie były w stanie przedostać się dalej.
Skuteczne potrafią być też domowe metody odławiania, na przykład ustawianie w ogrodzie podstawek lub talerzyków z piwem, którego zapach silnie przyciąga szkodniki. Przy naprawdę dużej skali problemu często jednak nie obejdzie się bez sięgnięcia po chemiczne środki ochrony roślin — w większych dawkach i stosowane częściej, zgodnie z zaleceniami. Warto też pamiętać, że w kolejnym sezonie kłopot zwykle wraca, dlatego najlepiej zareagować szybko już na starcie wiosny.