Rośnie przy płocie jak szalone. Jesienią wykopiesz spod niego „chińskie ziemniaki”

Pochrzyn chiński wciąż pozostaje w cieniu, choć ma wszystko, by stać się ogrodowym hitem. Trudno w to uwierzyć, bo wygląda efektownie, a jego uprawa jest zaskakująco łatwa. I to dopiero początek. Pod ziemią kryje coś, co może cię naprawdę zdziwić: jadalne, smaczne bulwy, którym przypisuje się także subtelne działanie prozdrowotne. Co trzeba zrobić, by wyhodować go u siebie i nie popełnić typowych błędów? Sprawdź, jak wygląda uprawa pochrzynu krok po kroku.
- Pochrzyn chiński: pnącze i bulwy w Polsce
- Bataty „jams chiński” zamiast ziemniaków
- Jakie stanowisko i gleba dla pochrzynu?
- Pochrzyn chiński: pielęgnacja i zbiór
Pochrzyn chiński: pnącze i bulwy w Polsce
Rodzina pochrzynowatych jest naprawdę rozległa i kryje wiele interesujących gatunków ozdobnych. Wśród nich szczególnie wyróżnia się Dioscorea polystachya, czyli pochrzyn chiński, spotykany też pod nazwą „jam chiński”. W naturze dziko rośnie przede wszystkim w Chinach i Japonii, gdzie nierzadko rozrasta się na obrzeżach upraw, a nawet wchodzi na pola.
W Polsce traktuje się go głównie jako roślinę ozdobną uprawianą w cyklu jednorocznym. To wieloletnie pnącze o imponującej sile wzrostu — łączna długość jego pędów może sięgać nawet 800 metrów. Chętnie wspina się po kratkach, murkach i barierkach, szybko zagęszczając przestrzeń i bez trudu pnąc się w górę. Dekoracyjność zapewniają mu przede wszystkim efektowne, zielone, lekko sercowate liście. Latem pojawiają się drobne, żółte kwiaty o wyraźnym, cynamonowym zapachu. Choć zwykle zalicza się pochrzyn chiński do roślin mrozoodpornych, w naszych warunkach nadziemne pędy często przemarzają. Znacznie lepiej radzą sobie podziemne bulwy. Ze względu na smak, barwę i kształt bywa się o nich mówi „chiński ziemniak”, choć częściej kojarzy się je z nazwą batat.
Bataty „jams chiński” zamiast ziemniaków
Dziki pochrzyn rzadko trafia na półki sklepowe, ale w wielu regionach bez problemu kupisz jego bulwy pochodzące z upraw. Najczęściej są to bataty, które na targu mogą występować pod nazwą „jams chiński”. Smakują świetnie – mają sporo skrobi i trochę przypominają ziemniaki, choć różnią się aromatem oraz barwą miąższu. Sprawdzają się jako zdrowsza wersja klasycznych frytek albo placków: są lżejsze, mają mniej kalorii i niższy indeks glikemiczny.
„Chiński ziemniak” to prawdziwa skarbnica składników odżywczych. Dostarcza m.in. żelaza, wapnia, potasu oraz witamin. Co ciekawe, także kłącze pochrzynu chińskiego bywa wykorzystywane ze względu na właściwości prozdrowotne — może działać rozkurczowo, moczopędnie i wspierać naturalne procesy oczyszczania organizmu.
Jakie stanowisko i gleba dla pochrzynu?
Wybierając miejsce dla pochrzynu, od razu zaplanuj solidne podpory, bo pnącze szybko zaczyna szukać oparcia. Najlepiej wygląda przy płocie, pergoli albo kratce, gdzie może swobodnie się wspinać. Pamiętaj też, że jak większość sukulentów potrzebuje dużo słońca, więc wybierz jasne stanowisko. Dobrze, jeśli będzie ono jednocześnie osłonięte od silnych podmuchów. Pochrzyn świetnie sprawdzi się również na balkonie — wystarczy poprowadzić pędy po barierce lub po prostej podporze.
Podłoże powinno być koniecznie żyzne i przepuszczalne. Pochrzyn chiński rośnie bardzo intensywnie, dlatego potrzebuje stałego dostępu do składników odżywczych. Najlepiej czuje się w glebie lekko wilgotnej, ale z dobrym drenażem, aby bulwy nie stały w wodzie. Z tego powodu przed sadzeniem warto na dno dołków wsypać trochę drobnego żwiru lub keramzytu — ułatwi to odpływ nadmiaru wody i zmniejszy ryzyko zastojów.
Pochrzyn chiński: pielęgnacja i zbiór
Uprawa pochrzynu chińskiego nie sprawia większych trudności. Roślina rosnąca w ogrodzie wymaga głównie regularnego podlewania, szczególnie podczas upałów i dłuższych okresów bez deszczu. Najważniejsze jest, by podłoże pozostawało stale lekko wilgotne. Batatów zazwyczaj nie trzeba dokarmiać — w praktyce wystarcza jednorazowa dawka nawozu „na start”, zastosowana jesienią, jeszcze przed rozpoczęciem uprawy.
Zbiory batatów możesz przeprowadzać co sezon. Wtedy da się wykopać wszystkie bulwy albo tylko część i w kolejnym roku znów korzystać z własnych „chińskich ziemniaczków”. Trzeba jednak pamiętać, że bulwy rosną dość głęboko i układają się pionowo, w głąb ziemi, więc konieczne bywa kopanie naprawdę głębokich dołków. Dlatego pochrzyn chiński najlepiej sadzić osobno lub w towarzystwie roślin jednorocznych — tak, by podczas zbiorów nie naruszyć korzeni innych roślin.
Co do zasady jest to gatunek odporny na mróz, jednak w czasie surowych, polskich zim oraz przy powracających przymrozkach wczesną wiosną pochrzyn chiński potrafi czasem przemarzać. Z tego powodu bulwy można zostawić w ziemi, ale wszystkie pędy warto przyciąć nisko przed nadejściem mrozów. Dla bezpieczeństwa bulwy da się też osłonić gałązkami świerku, liśćmi albo tkaniną jutową — zwłaszcza gdy zapowiada się zima bez stabilnej okrywy śnieżnej.