Ceny pelletu w lipcu 2026. Analitycy całkowicie zaskoczeni tym, co dzieje się z cenami

Czy kupowanie opału, gdy żar leje się z nieba, to sprytna decyzja czy wyrzucanie pieniędzy? Latem niemal nikt nie myśli o zimowych rachunkach, ale właśnie wtedy na rynku pelletu dzieją się rzeczy, które mogą zaskoczyć. Zanim sezon grzewczy znów podbije ceny, warto już teraz sprawdzić u producenta lub w składzie opału, ile kosztuje tona popularnego granulatu drzewnego — i przede wszystkim odkryć, w jakim momencie sprzedawcy biomasy schodzą z cen najmocniej.
- Pellet na zimę kupowany już latem?
- Ceny pelletu w 2026: co dalej?
- Jak obniżyć koszt pelletu z dostawą
- Ceny pelletu latem: czy będzie drożej?
Pellet na zimę kupowany już latem?
Jeszcze rok temu niewiele osób brało pod uwagę, by robić zapasy pelletu na zimę już na przełomie wiosny i lata. Wygląda jednak na to, że po dotkliwym kryzysie i problemach z dostępnością opału Polacy nie chcą już zostawiać zakupu biomasy na ostatni moment. Coraz więcej gospodarstw domowych woli zabezpieczyć się i kupić pellet wcześniej.
Pod koniec czerwca można było zauważyć wyraźny wzrost zainteresowania ofertami sprzedaży pelletu. Kupowanie z dużym wyprzedzeniem nie musi wcale wynikać ze strachu przed brakami w sklepach czy u dostawców. Dla wielu osób to przede wszystkim sposób, by choć trochę ograniczyć wydatki na biomasę. Warto jednak pamiętać, że w tym roku ceny pelletu drzewnego nie reagują na sezon tak mocno jak dawniej i wahania bywają mniejsze niż przed laty.
Ceny pelletu w 2026: co dalej?
W połowie 2026 roku tona workowanego pelletu drzewnego klasy A1 będzie kosztować zwykle około 1500–1800 zł. To lekka ulga względem stycznia i lutego, jednak w porównaniu z tym, co widzieliśmy jeszcze niedawno, obecne stawki nadal są wyższe o kilkanaście procent. Osoby, które nadal odkładają zakup „na później”, mogą wkrótce się rozczarować — na rynku nie widać sygnałów, by ceny pelletu miały dalej spadać.
Wszystko wskazuje na to, że okres, gdy za tonę pelletu płaciło się poniżej 1000 zł, już nie wróci. W ostatnich latach kotły na biomasę szybko zyskiwały na popularności, a to automatycznie podbiło zapotrzebowanie na granulat drzewny. Najtańszych ofert nadal warto szukać bezpośrednio u producentów — przy większym zamówieniu często da się wynegocjować rabat i zejść do poziomu mniej więcej 1300–1500 zł za tonę.
Polacy nadal najczęściej wybierają pellet workowany, ustawiany na paletach. To opcja wygodna: łatwiej go przechowywać, przenosić i precyzyjnie dozować do kotła. Jeśli jednak celem są realne oszczędności, lepiej omijać sklepy budowlane i duże markety — w takich miejscach cena certyfikowanego pelletu potrafi wyraźnie przekraczać 2000 zł/t.

Jak obniżyć koszt pelletu z dostawą
Planując zakup pelletu na zimę, dobrze patrzeć nie tylko na stawkę za tonę, ale też na wszystkie „drobne” dopłaty, które potrafią zrobić dużą różnicę. W wielu lokalnych składach transport biomasy jest liczony osobno, przez co finalny rachunek może wyjść znacznie wyższy, niż sugeruje sama cena opału. Najwięcej zyskują osoby mieszkające blisko zakładów przerobu drewna — krótsza trasa to zwykle niższy koszt dostawy, a także większe pole do rozmów o rabacie i warunkach sprzedaży.
Jeśli chcesz realnie zejść z kosztów, rozważ zakupy grupowe. Wystarczy dogadać się z sąsiadami i złożyć jedno, większe zamówienie — wtedy opłata za dowóz rozkłada się na kilka gospodarstw domowych, a całość wychodzi korzystniej. Przy większych ilościach sprzedawcy częściej idą na ustępstwa, więc rosną szanse na wynegocjowanie lepszej ceny pelletu lub korzystniejszych warunków dostawy.
Ceny pelletu latem: czy będzie drożej?
Po zakończeniu sezonu grzewczego ceny pelletu zwykle idą w dół, a jesienią zaczynają ponownie piąć się w górę. W tym roku cenniki sprzedawców nie reagują aż tak wyraźnie na wahania zainteresowania, jednak mechanizm rynku nadal działa podobnie. W lipcu trudno liczyć na kolejne obniżki, za to nie można wykluczyć, że już w najbliższych tygodniach zrobi się drożej.
Duże hurtownie opału, lokalne składy i sieciowe markety już szykują się do nadchodzącego sezonu grzewczego. Sprzedawcy stopniowo odbudowują stany magazynowe, a część producentów szybko „czyści” zapasy z bieżącej partii. Na cenę pelletu wpływa nie tylko popyt, ale również podaż zależna od dostępności trocin. Kiedy tartaki ograniczają produkcję, surowca jest mniej, a na rynku biomasy podwyżki potrafią pojawić się niemal od razu.
Zakupu pelletu lepiej nie zostawiać na jesień. Choć biomasa nie kosztuje już tyle, co kilka lat temu, wakacje mogą okazać się ostatnim momentem, by realnie ograniczyć wydatki na opał. W tym roku powrotu do niższych stawek raczej nie będzie, a typowe sezonowe wzrosty cen mogą mocno odbić się na domowym budżecie.