Ceny pelletu w październiku przebiły kolejną psychologiczną granicę. Jest prawie 2 razy drożej niż rok temu

Początek sezonu grzewczego przynosi ceny pelletu, które trudno nazwać dobrą wiadomością — ale jest też haczyk: granulat drzewny nadal potrafi być tańszy niż na starcie roku. Nic dziwnego, że coraz więcej osób zastanawia się, czy jesienią i zimą sprzedawcy nie zaczną po cichu podkręcać stawek krok po kroku. Czy to już ostatni sensowny moment, by kupić pellet w rozsądnej cenie? Sprawdź, gdzie dziś jest najtaniej, i przekonaj się, czy w tym sezonie grozi nam niedobór biomasy drzewnej.
- Ceny pelletu biją rekordy tej jesieni
- Dlaczego pellet tak drożeje w 2026 roku
- Ceny pelletu mają przestać rosnąć
- Ceny pelletu w październiku: co się dzieje?
Ceny pelletu biją rekordy tej jesieni
Właściciele kotłów na biomasę wchodzą w sezon grzewczy w kiepskich nastrojach. Powód jest prosty: pellet osiągnął rekordowe stawki. Na początku października za tonę granulatu trzeba było zapłacić mniej więcej 2100–2500 zł. Na razie nie widać wyraźnych sygnałów nadchodzących obniżek, choć coraz częściej pojawiają się głosy ekspertów, że rynek zaczyna się stabilizować.
Obecnie ceny pelletu drzewnego potrafią znacząco się różnić — zależnie od regionu, klasy paliwa, sposobu sprzedaży oraz wielkości zamówienia. Producenci i dystrybutorzy oferują granulat zwykle w przedziale 2100–2450 zł/t, jednak w wielu ogłoszeniach częściej spotyka się kwoty na poziomie 2500–2800 zł/t.
Dziś najmniej korzystny jest zakup pelletu w pojedynczych workach. Za opakowanie 15 kg trzeba zapłacić około 35–40 zł, co w przeliczeniu daje mniej więcej 2330–2667 zł/t. Rozsądniej wygląda zakup na palecie — to zwykle około 2300–2500 zł/t. Najtaniej nadal wypada pellet luzem, bo w tym wariancie ceny wciąż potrafią krążyć w okolicach 2000 zł/t.
Dlaczego pellet tak drożeje w 2026 roku
Jeszcze dwanaście miesięcy temu pellet drzewny był wyraźnie tańszy — w praktyce nawet prawie o połowę. W październiku 2025 za tonę granulatu można było zapłacić nawet o około tysiąc złotych mniej niż dziś. Skok cen sięgający miejscami niemal 100% to rezultat nałożenia się kilku niekorzystnych okoliczności. Producenci i sprzedawcy pelletu zwracają uwagę m.in. na wyjątkowo chłodną zimę oraz szybko rosnące zapotrzebowanie na to paliwo.
Kłopoty z dostępnością pelletu na początku 2026 roku sprawiły, że wielu użytkowników kotłów na biomasę zaczęło kupować opał z dużym wyprzedzeniem — już w kwietniu. Lokalne składy nie zdążyły spokojnie uzupełnić magazynów, a napięta sytuacja podażowa niemal od razu przełożyła się na wyższe ceny.
Coraz częściej branża pelletowa mówi także o ograniczonej dostępności surowca potrzebnego do produkcji. Podstawą tego paliwa są odpady z obróbki drewna, przede wszystkim trociny. Spowolnienie w sektorze meblarskim oraz utrudnienia związane z pozyskiwaniem krajowego drewna sprawiły, że wielu producentów ma problem z zapewnieniem wystarczających ilości materiału do wytwarzania pelletu.

Ceny pelletu mają przestać rosnąć
Dziś już niemal 450 tys. polskich gospodarstw domowych ogrzewa domy pelletem, dlatego temat drogich cen opału dotyka naprawdę szerokiej grupy osób. Minister energii Miłosz Motyka w rozmowie z WNP ocenił, że stawki za pellet nie powinny już rosnąć w zauważalnym tempie. Według niego dotychczasowe skoki cen wynikały głównie z sezonowości rynku i typowych wahań popytu w trakcie roku.
Jeśli w Polsce nadal będą pojawiały się trudności z dostępem do surowca potrzebnego do produkcji pelletu, ewentualne braki trzeba będzie uzupełniać większym importem. O problemach o charakterze strukturalnym na krajowym rynku niedawno wspominali także przedstawiciele UOKiK. Specjaliści łączyli wzrost cen z rosnącą liczbą kotłów na pellet oraz zbyt małą podażą paliwa w stosunku do zapotrzebowania. Po szczegółowej analizie wykluczono jednak, by za sytuacją stały nieuczciwe działania ograniczające konkurencję.
W skali roku Polacy spalają ok. 2–2,5 mln ton pelletu. To oznacza, że nawet krótkotrwałe przestoje w produkcji, opóźnienia w imporcie czy chwilowe braki w magazynach mogą bardzo szybko przełożyć się na dostępność opału i odczuwalne zmiany cen w sprzedaży.
Ceny pelletu w październiku: co się dzieje?
W wielu domach ogrzewanie już ruszyło, a ci, którzy jeszcze zwlekali, dopiero teraz kompletują opał na zimę. Październik zwykle przynosi kolejne przyspieszenie zakupów, co może ponownie poruszyć rynek, który po wiosennych zawirowaniach dopiero co wrócił do względnej równowagi. Już dziś spora część sprzedawców informuje, że na realizację zamówienia trzeba poczekać mniej więcej 2–3 tygodnie.
Jednocześnie niewiele sygnałów wskazuje, by w najbliższym czasie ceny pelletu miały gwałtownie poszybować. Z ust polityków padają zapowiedzi stabilizacji, a na przełomie września i października pellet A1 nawet delikatnie staniał. Obecnie najbardziej opłaca się kupować granulat bezpośrednio u producentów albo w mniejszych składach opału. Najwyższe ceny najczęściej spotyka się w marketach, gdzie pellet sprzedawany jest na sztuki, w pojedynczych workach. W październiku różnice w cennikach są wyjątkowo wyraźne, dlatego przed zakupem warto porównać oferty kilku punktów w okolicy i dopiero wtedy wybrać najkorzystniejszą.