Trzymał opał w trzech różnych miejscach. Prosty test ujawnił, kiedy pellet traci swoją moc grzewczą

Pan Radosław od lat kombinuje, jak zejść z rachunków za ogrzewanie pelletem. Dom ma porządnie ocieplony, a mimo to z sezonu na sezon cena opału rosła tak mocno, że coraz częściej zaczynał żałować swojego wyboru. Aż w końcu, dwa lata temu, trafił na wyjątkową okazję — pellet w świetnej cenie. Nie zastanawiał się długo: kupił zapas od razu na dwa sezony. I wtedy, przy okazji, zrobił prosty eksperyment, który odsłonił zaskakującą prawdę o tym, co naprawdę dzieje się z pelletem, gdy miesiącami leży w garażu.
- Jak przechowywać pellet? Test pana Radosława
- Jak przechowywać pellet, by nie tracił mocy
- Pellet pod wiatą po roku: co się zmienia
Jak przechowywać pellet? Test pana Radosława
Na posesji pana Radosława stoi przestronny, ogrzewany garaż. Przez długi czas było to jedyne miejsce, w którym trzymał pellet. Pomieszczenie skutecznie chroniło przed wilgocią, a worki z opałem ustawione na paletach miały wręcz wzorcowe warunki przechowywania.
Dwa lata temu mężczyzna zdecydował się jednak kupić znacznie większy zapas opału. Szybko okazało się, że nie chce za każdym razem „oddawać” coraz większej części garażu na składowanie worków. Zamiast opierać się na poradach z internetu, postawił na prosty test w praktyce i sam sprawdził, co dzieje się z pelletem trzymanym w różnych warunkach.
Największa część zakupionej partii, zgodnie z dotychczasowym sposobem, trafiła do ogrzewanego garażu. Kilkanaście worków z tej samej dostawy przeniósł do nieogrzewanego budynku gospodarczego. Tam pellet był w pełni osłonięty przed deszczem i słońcem, ale w środku utrzymywała się wyraźnie wyższa wilgotność powietrza. Ostatni „próbny” worek położył na palecie pod wiatą — uznał to miejsce za najbardziej ryzykowne, dlatego do testu przeznaczył tylko jedno opakowanie.
Jak przechowywać pellet, by nie tracił mocy
Pierwszą partię pelletu trzymał w ogrzewanym garażu. Pan Radosław nie martwił się o spadek jakości — opał leżał w dobrych warunkach, był odcięty od wilgoci i miał zapewnioną wentylację. Przez cały sezon grzewczy nie zauważył, by cokolwiek się pogorszyło.
Pellet przechowywany w suchym garażu zachował swoje parametry: palił się równo i dawał dużo ciepła. To skłoniło Pana Radosława do kolejnego kroku — postanowił zestawić te wyniki z pelletem składowanym w pomieszczeniu gospodarczym.
Rezultaty testu okazały się pozytywne. Pan Radosław zauważył, że granulki z budynku gospodarczego wciąż wyglądały jak na początku. Pellet nie kruszył się w dłoni ani nie nabrał wilgoci, więc nie przybrał na wadze. Wyszło na to, że nawet po roku przechowywania w pomieszczeniu gospodarczym kaloryczność praktycznie się nie zmieniła.

Pellet pod wiatą po roku: co się zmienia
Ostatni worek testowy leżał pod wiatą. Pan Radosław postawił pellet na jednej palecie i dodatkowo osłonił go przed deszczem oraz słońcem. Jedyną realną niewiadomą pozostawała wysoka wilgotność powietrza na zewnątrz.
Tak jak przewidywał, ten ostatni worek pelletu zachowywał się inaczej niż pozostałe. Choć nie sprawiał wrażenia wyraźnie cięższego, różnicę dało się zauważyć w samych granulkach. Pellet przechowywany przez rok pod wiatą okazał się bardziej kruchy i lekko zmienił odcień.
Pan Radosław odniósł też wrażenie, że opakowanie tego pelletu spaliło się odrobinę szybciej niż w innych próbach. To naprowadziło go na prosty wniosek: kluczowy nie jest sam czas składowania, tylko warunki, w jakich pellet przebywa. Nawet nieogrzewany budynek gospodarczy może dobrze sprawdzić się jako miejsce magazynowania opału — pod warunkiem, że zapewnimy odpowiednie zabezpieczenie i właściwe środowisko.