Masz wiatrak w promieniu 1 km? Rząd szykuje wypłaty dla sąsiadów

Właściciele domów i działek sąsiadujących z turbinami wiatrowymi już wkrótce mogą zobaczyć na swoim koncie dodatkowe pieniądze. W grę wchodzą specjalne świadczenia wypłacane z funduszu partycypacyjnego, który ma zasilać sam producent energii. Kto dokładnie znajdzie się w gronie uprawnionych, jakie warunki trzeba spełnić i o jakich kwotach mowa? Sprawdź, czy Twoja nieruchomość się kwalifikuje i ile realnie mogą zyskać mieszkańcy gmin z farmami wiatrowymi.
- Nowy fundusz dla sąsiadów wiatraków
- Nowy fundusz: 20 tys. zł za 1 MW rocznie
- Wiatraki: niewykorzystane środki trafią do gminy
- Fundusz partycypacyjny przy wiatrakach
Nowy fundusz dla sąsiadów wiatraków
Ministerstwo Klimatu i Środowiska przygotowuje rozwiązania, które mają przynieść dodatkowe profity finansowe osobom mieszkającym w pobliżu lądowych turbin wiatrowych. Do wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów wpisano projekt o numerze UD442, zakładający utworzenie funduszu partycypacyjnego. Według planu rząd ma zająć się przyjęciem projektu w III kwartale 2026 roku.
Wstępne propozycje mówią o tym, że środki z funduszu partycypacyjnego miałyby trafiać do właścicieli domów oraz mieszkań znajdujących się w odległości do 1000 m od elektrowni wiatrowej. Źródłem finansowania funduszu ma być podmiot będący właścicielem farmy wiatrowej.
Obecnie przepisy przewidują, że inwestor odpowiedzialny za funkcjonowanie elektrowni wiatrowej powinien udostępnić lokalnej społeczności minimum 10% mocy planowanej instalacji. Mieszkańcy mogą wykorzystywać tę pulę jako prosumenci wirtualni, jednak w praktyce uznano to rozwiązanie za zbyt złożone i mało przystępne.
Nowy fundusz: 20 tys. zł za 1 MW rocznie
Zgodnie z projektem przygotowywanym przez MKiŚ producent energii ma zostać zobowiązany do zasilania funduszu kwotą 20 000 zł za każdy 1 MW mocy zainstalowanej elektrowni. W planach jest również coroczna waloryzacja tej stawki, powiązana ze wskaźnikiem inflacji. Dla przykładu: przy turbinie o mocy 6 MW inwestor musiałby odprowadzać do funduszu 120 000 zł rocznie.
Co to w praktyce oznacza dla właścicieli domów położonych w sąsiedztwie elektrowni wiatrowych? Na razie trudno to przesądzić, bo na obecnym etapie nie wskazano jeszcze, według jakich zasad i komu dokładnie będą wypłacane środki z funduszu.
Mimo to już teraz da się policzyć, jak duże kwoty mogą zasilić fundusz dzięki takim inwestycjom. Jeśli przyjąć, że turbiny będą pracować przez 25 lat, a łączna moc farmy wyniesie 50 MW, to do mieszkańców okolicy mogłoby trafić w sumie około 25 mln zł. Wynika to z założenia, że fundusz ma funkcjonować przez cały okres eksploatacji elektrowni.

Wiatraki: niewykorzystane środki trafią do gminy
Gdy w danym roku nie uda się wykorzystać całej puli zgromadzonej w funduszu, niewydane środki trafią do gminy, na terenie której działa elektrownia wiatrowa. Dzięki temu korzyści z obecności zielonej inwestycji odczują również mieszkańcy żyjący dalej od turbin. Samorząd będzie mógł przeznaczyć te pieniądze m.in. na rozbudowę albo modernizację lokalnej infrastruktury.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska chce, aby lokalne społeczności w większym stopniu uczestniczyły w zyskach płynących z rozwoju energetyki wiatrowej. Jednym z kluczowych założeń projektu ma być podniesienie akceptacji dla nowych farm wiatrowych. Resort podkreśla, że osoby mieszkające najbliżej turbin powinny realnie odczuwać finansowe plusy takiego sąsiedztwa.
Pełną ocenę tego rozwiązania będzie można przedstawić dopiero po ujawnieniu szczegółowych zasad wypłacania świadczeń. Ważne będzie zwłaszcza to, jak zostanie ustalony podział środków tam, gdzie w promieniu kilometra od wiatraka znajduje się wiele domów lub mieszkań.
Fundusz partycypacyjny przy wiatrakach
Koncepcja powołania funduszu partycypacyjnego po raz pierwszy wypłynęła przy nowelizacji tzw. ustawy wiatrakowej uchwalonej w 2025 roku. Tamten projekt obejmował nie tylko wypłaty dla mieszkańców, ale też zasady sytuowania nowych turbin — miały powstawać minimum 500 m od zabudowy mieszkaniowej, zamiast obowiązujących wcześniej 700 m. Finalnie ustawa została zawetowana przez prezydenta i nie weszła w życie.
W świeżym, odrębnym projekcie nie ma już przepisów o skracaniu minimalnego dystansu między elektrownią wiatrową a domami. Tym razem kluczowe jest utworzenie dedykowanego funduszu, który ma zastąpić dotychczasowy mechanizm oparty na prosumencie wirtualnym. Dopóki nie zostaną doprecyzowane reguły podziału środków, nie da się przesądzić, czy — i w jakiej wysokości — pieniądze trafią do właścicieli domów lub mieszkań położonych w pobliżu farm wiatrowych.