Kupujesz opał na zimę? Sprzedawcy stosują bezczelny trik, na który dają się nabrać tysiące

Zakup drewna do kominka wydaje się prosty: jeden telefon, kilka zdań o ofercie, szybka decyzja i cena ustalona. Schody zaczynają się dopiero wtedy, gdy pod dom podjeżdża transport — a po rozładunku nagle okazuje się, że coś się „nie spina”. Raz brakuje metrów, innym razem jakość nie ma nic wspólnego z zapewnieniami, a czasem wychodzą na jaw detale, o których wcześniej nikt nawet nie zająknął się słowem. Skąd bierze się to, że tylu kupujących wciąż wpada w te same sidła? Za moment pokażę Ci, jakimi sztuczkami potrafią grać nieuczciwi sprzedawcy — i na co zwrócić uwagę, zanim będzie za późno.
- Jak nie dać się oszukać na metrze drewna
- Jak nie dać się oszukać na drewnie opałowym
- Oszustwo na opał: mokre zrębki zamiast drewna
- Oszustwo na drewno opałowe: przedpłata i cisza
Jak nie dać się oszukać na metrze drewna
Marek zamówił 5,5 metra przestrzennego drewna brzozowego w jednym z pobliskich składów opału. Nauczony wcześniejszymi sytuacjami, już w trakcie rozmowy telefonicznej dopytywał o jakość i faktyczną ilość. Właściciel przekonywał, że przywiezie solidne, równo pocięte bale. Gdy ciężarówka wjechała na podwórko, na pierwszy rzut oka wszystko się zgadzało – na aucie rzeczywiście było 5,5 mp. Kłopot ujawnił się dopiero po rozładunku: kiedy Marek ułożył drewno od nowa, wyszło, że realnie zostało mu tylko około 3,8 mp brzozy.
Dwa dni później sprzedawca ponownie pojawił się u pana Marka, tym razem z następną partią drewna. Kupujący zdecydował się na poważną rozmowę, bo czuł się naciągnięty i był pewien, że dostał mniej opału, niż zapłacił. Sprzedawca nie uznał tych pretensji. Wyjaśniał, że w ogłoszeniu zaznaczył, iż przy dostawie z transportem „metr przestrzenny” liczy jako drewno w wałkach, balach lub szczapach ułożone na samochodzie i zajmujące na nim objętość jednego metra sześciennego. Nie doprecyzował jednak, jak duże mogą być luzy między kawałkami i jak bardzo taki sposób układania potrafi „zniknąć” po ponownym ułożeniu.
Przed podobnym rozczarowaniem można się zabezpieczyć, pytając sprzedawcę wprost, co dokładnie rozumie pod hasłem „metr przestrzenny”. Warto też poprosić o jednoznaczną informację, ile drewna powinno wyjść po rozładunku i ułożeniu go przez kupującego. Czasem rozsądniej jest zorganizować własny transport – wtedy łatwiej dopilnować, by ze składu wydano rzeczywiście prawidłowo odmierzoną ilość opału.
Jak nie dać się oszukać na drewnie opałowym
Ryszard trafił na wyjątkowo podejrzanego sprzedawcę drewna. Przebiegły handlarz próbował naciągnąć go w naprawdę bezczelny sposób – i to nie jedną, a od razu dwiema sztuczkami. Na szczęście Ryszard nie dał się złapać. Zanim kierowca zdążył wysypać opał na podwórku, kupujący dokładnie obejrzał ładunek. Szybko zauważył, że drewno jest mokre, ciężkie i świeżo ścięte, mimo że wcześniej umawiali się na drewno sezonowane.
To nie był koniec niespodzianek: Ryszard dostrzegł, że sprzedający próbuje wcisnąć mu opał z innego gatunku – wyraźnie tańszego i o gorszej wartości opałowej. Kupujący stanowczo zablokował rozładunek i nie pozwolił zrzucić drewna z auta. To była dobra decyzja, ale sprzedawca zareagował nerwowo i zaczął domagać się zwrotu kosztów transportu. Tym razem też nic nie ugrał – Ryszard znał swoje prawa, zachował zimną krew i nie ustąpił.
Żeby nie dać się wciągnąć w podobne zagrywki, przy odbiorze drewna warto mieć pod ręką wilgotnościomierz. To najszybszy sposób, by od razu sprawdzić, czy opał rzeczywiście jest suchy i nadaje się do palenia. Jeśli sprzedawca nie chce wykonać pomiaru wilgotności albo próbuje zbyć temat wymówkami, najlepiej nie przyjmować takiego drewna.

Oszustwo na opał: mokre zrębki zamiast drewna
Pani Ola postanowiła pomóc schorowanej emerytce, która po prostu nie miała pieniędzy na opał do kominka. Ponieważ seniorka mieszkała w innym mieście, kobieta zaczęła szukać składu opału jak najbliżej jej domu i wszystkie szczegóły ustaliła telefonicznie. Sprzedawca doskonale wiedział, że przy dostawie na miejscu będzie tylko starsza pani, więc próbował wykorzystać jej brak doświadczenia – zamiast pociętego drewna rozpałkowego zapakował do worków mokre zrębki i trociny. W przesyłce nie zabrakło też „dodatków”: ziemi oraz odpadów z tartaku.
Choć 85-latka znajdowała się w trudnej sytuacji finansowej, stwierdziła, że nie będzie palić w kominku takim „opałem” i odmówiła przyjęcia zamówienia. Sprzedawca tylko się roześmiał i odjechał. Pani Ola wielokrotnie próbowała się z nim skontaktować, ale nie udało się dojść do porozumienia – mężczyzna nie chciał przyjąć zwrotu. Kobieta wcześniej zapłaciła za zamówienie, a na dodatek nie dostała żadnego potwierdzenia zakupu.
Opału nie warto kupować w ciemno, bez możliwości sprawdzenia, co faktycznie trafi do worków i na czym będziemy palić. Przedpłata również potrafi być pułapką – szczególnie wtedy, gdy nie znamy sprzedawcy ani składu opału i nie mamy pewności, jak wygląda obsługa oraz jakość towaru.
Oszustwo na drewno opałowe: przedpłata i cisza
Nieuczciwi sprzedawcy to realny problem, a w internecie pojawia się coraz więcej ogłoszeń z drewnem opałowym publikowanych przez bezwzględnych oszustów, którzy w rzeczywistości nie prowadzą żadnego składu. Przekonała się o tym mieszkanka Biłgoraja. Kobieta skusiła się na drewno kominkowe w atrakcyjnej cenie, ale „sprzedawca” postawił jeden warunek: tylko przedpłata. Kupująca przelała ustaloną kwotę na podane konto. Wkrótce potem kontakt nagle się urwał, a zamówione drewno nigdy nie zostało dostarczone.
Policja apeluje o szczególną czujność przy internetowych ofertach sprzedaży drewna. Oszuści potrafią podszywać się pod znane i działające składy, wykorzystując ich nazwę, logo albo zdjęcia z ogłoszeń, by wyłudzić pieniądze od niczego niepodejrzewających klientów. Uczciwy sprzedawca powinien umożliwić płatność przy odbiorze — dopiero wtedy, gdy kupujący zobaczy towar na miejscu, oceni ilość i jakość oraz potwierdzi, że wszystko zgadza się z zamówieniem.