Na tym polu Żabka sobie nie radzi. Lidl zdecydowanym liderem w Polsce

Nowe technologie zakupowe coraz odważniej przejmują sklepy i po cichu wywracają nasze codzienne zakupy do góry nogami. Na pierwszy rzut oka wygląda to podobnie: kolejne sieci wdrażają te same „sprytne” rozwiązania. Tyle że w praktyce jedni klienci rzucają się na nie od razu, a inni niemal je ignorują. Najmocniej widać to w porównaniu dwóch marek, które Polacy znają doskonale – Lidla i Żabki. Liczby nie zostawiają złudzeń: sposób, w jaki korzystamy z tych udogodnień, różni się bardziej, niż można się spodziewać. Co dokładnie pokazują dane i skąd bierze się ta przepaść?
- Jak Żabka wdrażała kasy samoobsługowe
- Dlaczego zakupy w Żabce trwają dłużej
- Kasy samoobsługowe: Lidl vs Żabka
- Dlaczego Lidl działa, a Żabka nie zawsze
Jak Żabka wdrażała kasy samoobsługowe
Wprowadzanie nowych sposobów obsługi w sklepach convenience zaczęło się już kilka lat temu. Żabka pod koniec 2019 roku ruszyła z testami nowoczesnych rozwiązań — m.in. kas samoobsługowych — i stopniowo przenosiła je do kolejnych placówek. Na starcie były to pilotaże, które miały pokazać, jak klienci przyjmą zmianę i czy rzeczywiście usprawni ona zakupy.
Z czasem system dopracowano i rozbudowano. Około 2022 roku rozwiązania tego typu stały się już w tej sieci codziennością w większości sklepów. Dołożono też elementy znane z gastronomii — na przykład podpowiedzi zakupowe oraz rekomendacje produktów objętych promocją, podobne do tych, które klienci widzą choćby w McDonald’s.
Mimo to kasy samoobsługowe w Żabce nie okazały się przełomem na miarę rewolucji. Z jednej strony usprawniły pracę franczyzobiorców i pozwoliły szybciej obsługiwać ruch w godzinach szczytu. Z drugiej — ich pojawienie się ograniczyło liczbę osób potrzebnych do obsługi przy kasie. Nie zmieniły jednak fundamentów modelu działania, który i tak opiera się na krótkich, szybkich zakupach „po drodze”.
Dlaczego zakupy w Żabce trwają dłużej
Model funkcjonowania sklepów takich jak Żabka od początku opiera się na jednym celu: maksymalnie skrócić czas wizyty klienta. Jeszcze kilka lat temu typowe zakupy zamykały się w nieco ponad minutę. Dziś trwa to dłużej, głównie dlatego, że sieć rozbudowała wachlarz usług dostępnych na miejscu.
W sklepach pojawiły się m.in. punkty odbioru i nadawania paczek, mocniej rozwinięta oferta gastronomiczna oraz możliwość skorzystania z rozmaitych usług dodatkowych. Klient nie wpada już wyłącznie po napój albo szybką przekąskę – coraz częściej przy okazji załatwia kilka spraw naraz.
To ma jednak swoją konsekwencję. Dłuższa obsługa i więcej czynności do wykonania sprawiają, że część osób spędza więcej czasu przy finalizowaniu zakupów. Mimo tego nadal są to wizyty wyraźnie krótsze niż w dużych supermarketach czy dyskontach, gdzie zakupy potrafią zająć nawet kilkanaście minut.

Kasy samoobsługowe: Lidl vs Żabka
Najbardziej interesujące wnioski widać dopiero wtedy, gdy zestawimy ze sobą to, jak klienci korzystają z nowoczesnych rozwiązań w różnych sieciach. W sklepach Lidl duża część zakupów przechodzi przez kasy samoobsługowe – w niektórych lokalizacjach to nawet 60–70 proc. wszystkich transakcji. To jasny sygnał, że klienci dyskontów chętnie biorą proces zakupowy w swoje ręce, o ile przekłada się to na realną oszczędność czasu i krótsze kolejki. W większych sklepach, gdzie wybór produktów jest ogromny, taka forma obsługi bywa po prostu najwygodniejsza.
W Żabce sytuacja wygląda inaczej: udział transakcji realizowanych przy kasach samoobsługowych jest wyraźnie mniejszy i wynosi około 15 proc. wszystkich zakupów. To w dużej mierze efekt charakteru zakupów – klienci najczęściej sięgają po jeden lub dwa produkty i zależy im, by jak najszybciej wyjść ze sklepu. Jak jednak podkreślał Tomasz Suchański, CEO Grupy Żabka, liczba transakcji obsługiwanych w modelu samoobsługowym nadal systematycznie rośnie.
Dlaczego Lidl działa, a Żabka nie zawsze
Zestawienie Lidla i Żabki jasno pokazuje, że sama technologia nie wystarczy, by trwale zmienić przyzwyczajenia kupujących. O tym, czy dane rozwiązanie „zaskoczy”, decyduje przede wszystkim sytuacja zakupowa i realne potrzeby klientów.
W Lidlu zakupy zwykle są większe i bardziej zaplanowane, dlatego klienci chętnie sięgają po kasy samoobsługowe. Pozwalają one szybciej rozładować kolejki, dają więcej kontroli nad procesem i w dużych sklepach faktycznie podnoszą komfort całej wizyty.
Żabka działa w zupełnie innym rytmie: liczy się tempo i wygoda. Wpadasz na moment, bierzesz kilka produktów i wychodzisz. W takim scenariuszu każda dodatkowa czynność – nawet jeśli nowoczesna – może być odbierana jako niepotrzebne wydłużenie zakupów.
To nie znaczy, że technologie w sklepach convenience stanęły w miejscu. Wręcz przeciwnie: udział transakcji realizowanych z ich wykorzystaniem stopniowo rośnie, a klienci oswajają się z nowymi rozwiązaniami krok po kroku.
Wniosek jest prosty: o sposobie robienia zakupów nie przesądzają wyłącznie dostępne narzędzia, ale przede wszystkim oczekiwania ludzi. To ich nawyki i codzienne scenariusze decydują, które rozwiązania przyjmują się najlepiej i zostają na dłużej.