Znane amerykańskie marki za ułamek ceny? Dariusz Miłek rzuca wyzwanie HalfPrice i Pepco

Polacy, którzy polubili łowy w HalfPrice, Action czy Pepco, mogą wkrótce stanąć przed nowym wyborem. Gdy dyskonty z tanimi dekoracjami, kosmetykami i dodatkami do domu na dobre zadomowiły się w naszych koszykach, na horyzoncie wyrasta kolejny gracz — i to nie byle jaki. Za projektem stoi grupa powiązana z markami, które większość klientów w Polsce zna doskonale. Nowa sieć ma wejść w model off-price, obiecując produkty rozpoznawalnych firm w cenach wyraźnie niższych niż te z metek. A co najciekawsze: pierwsze sklepy mają ruszyć już wkrótce.
- ShockPrice: nowy dyskont Modivo w Polsce
- ShockPrice: nowa sieć off-price w Polsce
- Dyskonty niespożywcze rosną w siłę
ShockPrice: nowy dyskont Modivo w Polsce
W Polsce od kilku lat prawdziwy boom przeżywają sklepy off-top, które kuszą bardzo szeroką ofertą i wyjątkowo atrakcyjnymi cenami. Kupujący najczęściej sięgają tam po dekoracje do mieszkania, sezonowe nowości, zabawki, tekstylia oraz kosmetyki. Nic dziwnego, że coraz więcej firm chce uszczknąć coś z tego szybko rosnącego rynku.
Nowym graczem ma być ShockPrice, działający właśnie w takim formacie. Za konceptem stoi grupa Modivo, która planuje rozwijać sieć przede wszystkim w mniejszych miejscowościach oraz w parkach handlowych. Z zapowiedzi wynika, że sklepy mają stawiać głównie na możliwie najniższe ceny — i to one mają wyraźnie odróżniać tę markę od pozostałych projektów w ramach grupy.
W asortymencie mają pojawić się m.in. produkty znanych amerykańskich marek. Klienci znajdą tam zabawki, odzież sportową, kosmetyki, chemię domową i różnego typu artykuły codziennego użytku. Firma podkreśla, że ceny mają być jeszcze bardziej konkurencyjne niż w popularnym HalfPrice.
HalfPrice to opowieść o wielkich brandach, a ShockPrice to opowieść o najlepszej cenie – mówi Dariusz Miłek – założyciel, Główny Akcjonariusz i Prezes Zarządu Modivo Platform. Sklepy nowej marki mają pojawiać się tam, gdzie HalfPrice się nie sprawdził, bo klienci oczekiwali jeszcze niższych cen.
ShockPrice: nowa sieć off-price w Polsce
Choć nazwa „off-price” może brzmieć obco, zasada działania jest wyjątkowo prosta. Sklepy w tym modelu oferują markowe rzeczy w cenach wyraźnie niższych niż w tradycyjnych salonach czy popularnych e-sklepach. Zwykle trafiają tam końcówki serii, nadmiar towaru z magazynów albo produkty, które nie znalazły nabywców w standardowej sprzedaży. Efekt? Klienci mają szansę upolować znane marki za ułamek regularnej ceny.
W ten trend wpisuje się nowa sieć ShockPrice. Marka ma opierać się na prostym założeniu: jak najniższa cena przy możliwie szerokim wyborze. Z zapowiedzi wynika, że sklepy mają być duże, wygodne i nastawione na swobodne przeglądanie oferty. Powierzchnia placówek ma wynosić mniej więcej od 1200 do nawet 2500 mkw.
Debiut ShockPrice zaplanowano na sierpień — pierwszy sklep ma ruszyć w Wałbrzychu. Co ważne, to właśnie mniejsze miasta mają być jednym z kluczowych kierunków ekspansji tej sieci. Ambicje są spore: firma zapowiada kolejne inwestycje w segmencie off-price. W kolejnych latach znacząca część nowych powierzchni handlowych ma powstawać właśnie w oparciu o ten model sprzedaży.
ShockPrice ma działać obok innych marek z tej samej grupy, ale z wyraźnie innym pomysłem na klienta. HalfPrice ma budować skojarzenia z dużymi brandami i bardziej „premium” podejściem do zakupów okazjonalnych. ShockPrice ma natomiast koncentrować się przede wszystkim na jednym: możliwie najbardziej konkurencyjnych cenach.

Dyskonty niespożywcze rosną w siłę
Coraz większa popularność dyskontów niespożywczych pokazuje, że klienci coraz częściej polują na okazje i realne promocje. Wiele osób ma dość przepłacania za rzeczy codziennego użytku i świadomie wybiera tańsze alternatywy. Nic dziwnego, że rośnie liczba wizyt w sklepach, gdzie w jednym miejscu da się znaleźć dekoracje do domu, kosmetyki, akcesoria kuchenne czy ubrania w niższych cenach. To właśnie dlatego segment off-price rośnie tak szybko i przyciąga coraz więcej uwagi.
Pojawienie się nowej sieci może dodatkowo podkręcić konkurencję w tej części rynku. Dla kupujących oznacza to większy wybór i ostrzejszą walkę o ceny. Detaliści coraz częściej rywalizują nie tylko asortymentem, ale też tym, jak wygląda całe doświadczenie zakupowe. W efekcie wiele takich sklepów zaczyna przypominać miejsca, w których „łapie się okazje” i trafia na niespodzianki, a nie tylko robi rutynowe zakupy.
Spora grupa klientów wraca do takich punktów regularnie, bo oferta potrafi zmieniać się z dnia na dzień. Dostawy pojawiają się często, a atrakcyjne produkty potrafią znikać z półek w mgnieniu oka. To właśnie tworzy efekt polowania na promocje, który mocno wciąga i zachęca do kolejnych wizyt. Jeśli ShockPrice faktycznie utrzyma ceny niższe niż konkurencja, może bardzo szybko przyciągnąć dużą falę kupujących.