Ta roślina śmierdzi padliną i grzeje się do 16°C. Jest jedyna w swoim rodzaju

Wystarczy jedno spojrzenie, by zrozumieć, że pałczycha kroplista (Sauromatum venosum) — po angielsku kusząco nazywana „voodoo lily” — nie ma nic wspólnego z niewinnym kwiatkiem, wokół którego uwijają się pszczoły. Jej kwiatostan nie pachnie jak w kwiaciarni i nie próbuje nikogo uwodzić słodyczą. Zamiast tego ściąga owady, które częściej kręcą się przy śmietnikach niż na rabatach. Co je tak skutecznie wabi? Trop prowadzi do krezolu — organicznego związku z grupy fenoli, kojarzonego m.in. z… moczem ssaków.
- Tropikalna roślina z niezwykłym kwiatostanem
- Jak pałczycha podgrzewa kwiaty i wabi muchy
- Pałczycha: kwitnie bez ziemi i śmierdzi
Tropikalna roślina z niezwykłym kwiatostanem
Podczas zwykłego spaceru tej rośliny raczej nie zobaczysz — jej naturalne siedliska leżą w tropikalnej Afryce, na Półwyspie Arabskim oraz na subkontynencie indyjskim, a dalej aż po Chiny i Birmę. Przez większość roku wygląda niepozornie, jak typowa roślina liściowa. Wytwarza tylko jeden liść: wachlarzowato‑palczasty, osadzony na ogonku dorastającym do 50 cm, który wyrasta z bulwy pędowej o średnicy ok. 15 cm. Po pewnym czasie liść zamiera, a roślina przechodzi w okres spoczynku, jakby robiła sobie przerwę przed kolejnym pokazem.
Gdy rusza nowy sezon wegetacyjny, z podłoża najpierw przebija się pałkowaty kwiatostan. Po kilku dniach rozwija się spatha — osłona otaczająca długą kolbę — która w dolnej części tworzy coś w rodzaju komory. W jej wnętrzu znajduje się pas kwiatów żeńskich, wyżej pas kwiatów sterylnych, a jeszcze wyżej kwiaty męskie. I jak to często bywa u roślin z rodziny obrazkowatych, „kwiat”, który przykuwa wzrok, wcale nie jest pojedynczym kwiatem, lecz całym kwiatostanem opakowanym w efektownie zabarwiony, wyspecjalizowany liść. Podobny układ (choć w znacznie skromniejszej wersji) można znaleźć u rodzimej rośliny, jaką jest czermień błotna (Calla palustris), oczywiście dużo mniejsza i mniej widowiskowa.
Jak pałczycha podgrzewa kwiaty i wabi muchy
Spatha to duży, intensywnie wybarwiony liść – na żółtawym tle widać brązowe cętki – który u nasady otula swoisty „kocioł” z kwiatami. Najniżej znajdują się kwiaty żeńskie i to one dojrzewają jako pierwsze (protoginia), a wyżej rozwijają się kwiaty męskie. Sama kolba magazynuje skrobię, którą roślina potrafi szybko „spalać”, przez co staje się wyraźnie cieplejsza niż reszta okazu. Różnica temperatur może sięgać nawet 16°C ponad otoczenie. Dotknięcie kolby w tym czasie potrafi zaskoczyć – daje wrażenie, jakby roślina naprawdę tętniła życiem.
Tylko nieliczne gatunki potrafią podnosić temperaturę kwiatów lub całych kwiatostanów. Tak działają choćby lilie wodne, które ogrzewają chrząszcze nocą szukające schronienia w kwiatach – a przy okazji zapewniają sobie zapylenie. Z kolei niektóre obrazkowate, w tym pałczycha, podgrzewają kolby kwiatostanowe, by skuteczniej rozchodził się ich trudny do zniesienia zapach fekaliów i padliny. To właśnie on przyciąga muchy wypatrujące miejsca, gdzie mogłyby złożyć jaja.
Muchy łatwo zsuwają się po gładkiej, cętkowanej powierzchni spathy i wpadają prosto do kotła. Najpierw trafiają do strefy pręcikowej, a potem – tuż nad dnem – na sterylne, żółte kwiaty o cytrusowej nucie zapachu. U podstawy kolby czekają kwiaty żeńskie, gotowe na zapylenie. Wieczorem spatha się domyka, a owady zostają uwięzione w komorze. Dopiero następnego dnia, gdy kwiaty żeńskie są już zapylone, otwierają się pylniki kwiatów męskich umieszczonych wyżej na kolbie i obsypują muchy pyłkiem. Potem liść spathy zaczyna więdnąć, „pułapka” się rozluźnia i pojawia się wyjście. Muchy odlatują z pyłkiem na ciele i przenoszą go dalej, wpadając do kotła kolejnej pałczychy.
Pałczycha kroplista również u nas, daleko od swojej ojczyzny, potrafi zostać skutecznie zapylona. Wystarczy kilka roślin, które będą kolejno rozwijały kwiatostany. Jesienią w efekcie pojawiają się czerwone jagody.

Pałczycha: kwitnie bez ziemi i śmierdzi
Choć pałczycha wywodzi się z tropików, w cieplejszych rejonach da się ją uprawiać bezpośrednio w gruncie. W naszym klimacie nie ma jednak mowy o całorocznym pozostawieniu jej w ogrodzie — za to same bulwy można bez problemu przezimować w domu. Co więcej, wcale nie musicie od razu sadzić ich do ziemi: nawet „na sucho”, bez wody i podłoża, po pewnym czasie potrafią w mieszkaniu wypuścić spektakularny kwiatostan. I spokojnie — tego widowiska raczej nie da się przegapić. Szybko zorientujecie się po zapachu, że coś zaczęło się dziać.
Warto dodać, że woń kwiatów pałczychy jest dla większości osób wyjątkowo odpychająca, więc parapet w salonie to kiepski pomysł. Na szczęście w okresie rozwijania kwiatostanów zwykle bywa już na tyle ciepło, że roślinę można bezpiecznie wynieść na zewnątrz, np. do ogrodu lub na taras.
Po przekwitnięciu bulwę można posadzić w ogrodzie albo w doniczce. Uprawa pojemnikowa daje dodatkową korzyść: wzrost liścia da się pobudzić regularnym, cotygodniowym nawożeniem. Gdy owoce dojrzeją, liście szybko zamierają i wtedy doniczki (albo bulwy wykopane z rabaty) trzeba przenieść do domu. W przechowywaniu są mało wymagające: mogą zupełnie przeschnąć, byle trzymać je w chłodnym miejscu. Światło nie jest potrzebne. Dopiero gdy wiosną zaczną znów tworzyć kwiatostany, warto wystawić je z powrotem na jaśniejsze stanowisko.
Pałczycha kroplista wytwarza liczne bulwy potomne, które świetnie nadają się do rozmnażania. Trzeba jednak uzbroić się w cierpliwość — z młodych bulw przez pierwsze lata nie pojawią się kwiaty, a najwyżej pojedynczy liść.